NOWE POSTY | NOWE TEMATY | POPULARNE | STAT | RSS | KONTAKT | REJESTRACJA | Login: Hasło: rss dla

HOME » INNE » SPOSOBY DZIAŁANIA BOGA W ŚWIECIE

Przejdz do dołu stronyStrona: 1 / 1    strony: [1]

Sposoby działania Boga w świecie

Kontynuacja dyskusji z użytkownikiem jswiec
  
Pliszka
04.08.2015 17:57:12
poziom 2

Grupa: Użytkownik

Posty: 60 #2153060
Od: 2015-7-30
Zgodnie z sugestią przenoszę tu dyskusję z Jackiem na temat sposobów działania Boga. I od razu wyjaśniam, że obecność idei "creatio continua" w Tradycji Kościoła (o czym wiem i zresztą uwielbiam tę ideę) nie czyni jej ideą biblijną. Czyni ją częścią doktryny katolickiej obecną właśnie w Tradycji. Może i jest to idea biblijna, ale to trzeba uzasadnić biblijnie. oczko

Natomiast do konkretnych sposobów jakimi Bóg posłużył się dla rozwoju Objawienia w Izraelu ma się to nijak. A to dlatego że moja teza, iż stało się to poprzez prowadzenie Przywódców do spotkań z ludźmi, którzy przechowywali potrzebne w danym momencie idee z Objawienia Pierwotnego (a treścią doktryny o nasionach prawdy jest że kultury pogańskie przechowały te idee) i danie im daru mądrości i rozeznania co od nich mają odrzucić a co przyjąć, w żadnym wypadku nie kłóci się z ideą "creatio continua".

Dlaczego zaś wysuwam tę tezę? Otóż nie wyobrażam sobie by Bóg nie przewidział nagrody dla tych ludzi, którzy żyjąc w pogaństwie przez pokolenia przechowają jednak słuszne religijne idee. Zebranie przez Naród Wybrany od nich tych idei i włączenie w religię objawioną jest dla nich taką słuszną i sprawiedliwą nagrodą - a Bóg jest Sprawiedliwością i trudno spodziewać się by wybrał jakieś inne rozwiązanie skoro mógł tak to uczynić. Podobnie zresztą nagrodą dla nich i ich nadal przechowujących te idee potomków (nadal we własnych religiach) było dotrwanie ich do przybycia misjonarzy chrześcijańskich i ułatwienie w przyjęciu przez tę kulturę Ewangelii. zakręcony

Nie mówiąc już o podstawie do wynagrodzenia ich w życiu wiecznym przez zdobycie zasługi. jęzor
  
jswiec
04.08.2015 18:38:04
poziom 1

Grupa: Użytkownik

Posty: 33 #2153078
Od: 2015-7-11
"z ludźmi, którzy przechowywali potrzebne w danym momencie idee z Objawienia Pierwotnego"
A cóż to jest to "Objawienie Pierwotne"? Czy to jest biblijna idea czy też zupełnie innego pochodzenia?

"obecność idei "creatio continua" w Tradycji Kościoła nie czyni jej ideą biblijną"
To znaczy, że Tradycja swoje a Biblia swoje? Tak jak to twierdzą nasi bracia odłączeni?
IMHO Wszystko o czym mówi Tradycja jest głęboko zakorzenione w Pismach. Może tego nie widać od razu, ale po jakimś czasie trudno tego nie dostrzec. Skoro [Trito]Izajasz pisał:
Albowiem oto Ja stwarzam
nowe niebiosa i nową ziemię;
nie będzie się wspominać dawniejszych dziejów
ani na myśl one nie przyjdą.
Przeciwnie, będzie radość i wesele na zawsze
z tego, co Ja stworzę;
bo oto Ja uczynię z Jerozolimy wesele
i z jej ludu - radość. [Iz 65,17-18]
To tym samym wierzył w w zupełnie innego Boga niż deiści, którzy mieli go za Wielkiego Zegarmistrza, który raz zbudował Mechanizm, wprawił go w ruch, a wszystko potem samo się kręci.

A gdy Psalmista pisze:
Stwarzasz je, gdy ślesz swego Ducha
i odnawiasz oblicze ziemi. [Ps 104,30]
to z pewnością nie twierdzi, że Bóg stwarza coś tylko "od wielkiego dzwonu", ale ustawicznie.
Co ciekawe JPII w swej najsłynniejszej homilii zacytował ten właśnie fragment, mówiąc o Polsce.

No i co, czy przemiany roku 1989 to nie jest fragment "creatio continua"?
Ja mam wrażenie, że tak. Powstało coś z niczego, co nie miało prawa powstać. Teraz historycy się nad tym głowią. To trochę tak jak z darwinistami, którzy wiedzą, że ewolucja ma miejsce, ale jak to się dzieje, nikt nie potrafi przekonująco uzasadnić. Co ciekawe sam JPII momentami tak to potem interpretował.
W całej Historii Świętej Izraela widać taką religijno-społeczną "ewolucję", a raczej Boże prowadzenie, które doprowadza naród wybrany do coraz większej świadomości świata, człowieka i Boga. Owszem łaska zawsze buduje na naturze, a zatem Objawienie opiera się zawsze na zastanej kulturze (także religijnej). Niemniej nie można uznać treści Objawienia za efekt kombinacji najlepszych zawartości starożynych kultur i religii Bliskiego Wschodu, bo jest jeszcze orócz tego owa "wartość dodana", która jest efektem stwarzania Izraela:
Ja jestem Pan, wasz Święty,
Stworzyciel Izraela, wasz Król! [Iz 43,15]
Wszystkich, którzy noszą me imię
i których stworzyłem dla mojej chwały,
ukształtowałem ich i moim są dziełem. [Iz 43,7]
  
Pliszka
04.08.2015 19:05:15
poziom 2

Grupa: Użytkownik

Posty: 60 #2153116
Od: 2015-7-30
Jeśli chodzi o "ziarna prawdy", to jest chyba najbardziej znany tekst wspominający o tej starożytnej doktrynie:

"1. Powszechny Sobór Watykański II w deklaracji Nostra aetate o stosunku Kościoła do religii niechrześcijańskich stwierdza, że «Kościół katolicki nic nie odrzuca z tego, co w religiach owych prawdziwe jest i święte. Ze szczerym szacunkiem odnosi się do owych sposobów działania i życia, do owych nakazów i doktryn, które chociaż w wielu wypadkach różnią się od zasad przez niego wyznawanych i głoszonych, nierzadko jednak odbijają promień owej Prawdy, która oświeca wszystkich ludzi» (n. 2).

Rozwijając nauczanie Soboru, już w pierwszej encyklice mojego pontyfikatu przypomniałem starożytną naukę sformułowaną przez Ojców Kościoła, zgodnie z którą należy uznać «ziarna Słowa» istniejące i działające w różnych religiach (por. Ad gentes, 11; Lumen gentium, 17). Nauka ta każe nam stwierdzić, że wprawdzie na różnych drogach, «ale przecież jakby w jednym kierunku postępuje to najgłębsze dążenie ducha ludzkiego, które wyraża się w szukaniu Boga — a zarazem w szukaniu poprzez dążenie do Boga — pełnego wymiaru człowieczeństwa, pełnego sensu życia ludzkiego» (Redemptor hominis, 11).

«Ziarna prawdy» istniejące i działające w różnych tradycjach religijnych są odblaskiem jedynego Słowa Bożego, «które oświeca każdego człowieka» (por. J 1, 9) i które stało się ciałem w Jezusie Chrystusie (por. J 1, 14). Są one również «owocem Ducha Prawdy przekraczającego w swym działaniu widzialny obręb Mistycznego Ciała Chrystusa», który to Duch «tchnie tam, gdzie chce» (J 3,cool (por. Redemptor hominis, 6 i 12). Obchody Jubileuszu Roku 2000, uwzględniające tę naukę, «staną się znakomitą sposobnością — także w świetle wydarzeń ostatnich dziesięcioleci — do dialogu międzyreligijnego» (por. Tertio millennio adveniente, 53). Już teraz, w tym roku pneumatologicznym, warto przemyśleć, w jakim sensie i w jaki sposób Duch Święty jest obecny w religijnych poszukiwaniach ludzkości oraz w wyrażających je różnych doświadczeniach i tradycjach.

2. Trzeba przede wszystkim pamiętać, że wszelkie poszukiwania prawdy i dobra, a ostatecznie Boga, podejmowane przez ludzkiego ducha wzbudzane są przez Ducha Świętego. Właśnie z tego pierwotnego otwarcia się człowieka na Boga rodzą się różne religie. Nierzadko ich założycielami byli ludzie, którzy z pomocą Ducha Bożego zdobyli głębsze doświadczenie religijne. Doświadczenie to, przekazane innym, przyjęło postać doktryn, obrzędów i przykazań w różnych religiach.

We wszystkich autentycznych doświadczeniach religijnych, najbardziej charakterystycznym zjawiskiem jest modlitwa. Ze względu na konstytutywne otwarcie ludzkiego ducha na działanie, poprzez które Bóg pobudza go, by przekraczał samego siebie, możemy przyjąć, że «każdą prawdziwą modlitwę pobudza Duch Święty, który w tajemniczy sposób jest obecny w sercach wszystkich ludzi» (przemówienie do członków Kurii Rzymskiej, 22 grudnia 1986 r., n. 11: «L'Osservatore Romano», wyd. polskie, n. 11-12/1986, s. 32)"



TYLKO ZAREJESTROWANI I ZALOGOWANI UŻYTKOWNICY WIDZĄ LINKI » DARMOWA REJESTRACJA

  
jswiec
04.08.2015 19:18:48
poziom 1

Grupa: Użytkownik

Posty: 33 #2153123
Od: 2015-7-11
"Ziarna prawdy" to ważny symptom. Przeczą one protestanckiej doktrynie, że po grzechu pierworodnym natura ludzka uległa tak radykalnemu zniszczeniu, że nic dobrego już z niej nie zostało. Owszem nawet w stanie grzechu pierworodnego pozostało jeszcze wiele dobra i prawdy w człowieku, z tym że są w nim mocno osłabione.

Moja wypowiedź nie ppolemizuje z ich istnieniem. Polemizuje jedynie z pomysłem, że zbierając wszystkie "ziarna prawdy" moglibyśmy otrzymać równoważnik Objawienia. Otóż IMHO nie można: Objawienie jest stwórczym słowem, które najpierw ukształtowało Izraela, a teraz czyni to z Kościołem. W Objawieniu jest tajemnicza "wartość dodana", której nie można uzyskać poprzez najbardziej nawet wyrafinowaną syntezę wszystkich "ziaren prawdy". Z drugiej strony słowo Objawienia posługuje się tymi "ziarnami prawdy" w razie potrzeby.
  
Pliszka
04.08.2015 19:33:44
poziom 2

Grupa: Użytkownik

Posty: 60 #2153132
Od: 2015-7-30
Jacku ja tego nie neguję - nie wątpię że w samym Izraelu powstały jakieś nowe elementy; sama realizacja Wcielenia jest zresztą najważniejszym z nich. Także synteza pozbieranych "ziaren prawdy" to już nowa jakość sama w sobie, gdyż całość to coś znacznie więcej niż suma elementów. Chodzi mi jednak o uwypuklenie kształtowania się wiary w spotkaniu z niewierzącymi - gdyż to jest właśnie coś co głęboko rani i rozbija postawę zamknięcia się na rozwój i mentalność "oblężonej twierdzy". zakręcony
  
Pliszka
04.08.2015 20:00:35
poziom 2

Grupa: Użytkownik

Posty: 60 #2153163
Od: 2015-7-30
Dla niezorientowanych - dyskusja tyczy się tego mojego tekstu:



TYLKO ZAREJESTROWANI I ZALOGOWANI UŻYTKOWNICY WIDZĄ LINKI » DARMOWA REJESTRACJA



Iwona Pliszka
  
jswiec
05.08.2015 10:29:02
poziom 1

Grupa: Użytkownik

Posty: 33 #2153475
Od: 2015-7-11
Strożytni chrześcijanie nigdy nie mówili o sobie, że są jakąś nową religią i odmawiali jakiegokolwiek dialogu z religiami pogańskimi [uważali je za ukryty kult diabelski]. A za jedynych wartościowych interlokutorów uważali filozofów, najbardziej otwartych intelektualistów imperium rzymskiego. Z nimi prowadzili otwarty dialog, którego zupełnie się nie bali. W pierwszych wiekach nie ma symptomu oblężonej twierdzy, chyba że w chrześcijańskich sektach, których też było niemało [na czele z gnozą].
IMHO powinniśmy także w tym aspekcie brać z nich przykład, nie tylko z ich męczeństwa i wzajemnej miłości. pomysł

IMHO współczesny ateizm to uboczny efekt chrześcijaństwa, które jako pierwsze miało tak wysokie wyobrażenie o godności i predyspozycjach człowieka. Ateistom nie jest potrzebny Bóg, którego trzeba "przebłagiwać" i zyskiwać jego łaski, bo uważają, że człowiek sam potrafi dać sobie radę w życiu [z klęskami żywiołowymi, chorobami, głodem, wojnami itp itd.]. Co ciekawe, ja też tak uważam. Z jednym jednak nie potrafi dać sobie rady: z odpowiedzią na pytanie kim jest i jakie jest jego odwieczne przeznaczenie. W związku z tym dręczy go niepokój, który bez spotkania z Jezusem nigdy nie będzie przezwyciężony. W końcu ten niepokój doprowadzi go do głupot, które z powrotem sciągną na niego zupełnie naturalne nieszczęścia, a to doprowadzi ponownie do odrodzenia się pogańskich religii.

Niestety to prawda, że znacząca większośc katolików nie potrafi prowadzić dialogu z ateistami. Kard. Martini jednak potrafił, obecny papież wydaje się, że także - czym bardzo szokuje wszelkiej maści tradycjonalistów.
Tak więc pytania, jakie sobie zadajesz nie są pozbawione sensu. oczko
  
Pliszka
05.08.2015 11:04:55
poziom 2

Grupa: Użytkownik

Posty: 60 #2153496
Od: 2015-7-30


Ilość edycji wpisu: 1
Pytania które tu zadaję zrodziły się z naszych rozmów z ateistami - a szczególnie inspirujący są dla mnie ci z nich, których uważam za stojących ode mnie wyżej jeśli chodzi o rozwój w miłości. Tym niemniej Twoje uwagi też uważam za słuszne i dokonam przeredagowania tekstu by zmienić nieco jego wymowę - wyszła przy pisaniu moja wada jaką jest skłonność do pomijania tego co dla mnie oczywiste. Skutkiem tego zdarzyli się Czytelnicy, którzy w ogóle nie uznali artykułu za apologię. smutny Wbrew moim intencjom rzecz jasna.

No i do tego doświadczenia moje własne - odkąd pamiętam kontemplacja gdzieś w tle (aż do niedawna uważałam że to jest cecha naturalna, a nie nadprzyrodzona!), ale to nie przeszkodziło mi w przejściu na ateizm (dziś wiem że był to akt odrzucenia fałszywego obrazu Boga, i dlatego walczę z twierdzeniami wierzących że ateizm jako taki to odrzucenie Boga), rozwijało się dalej (inna, bardziej w tym doświadczona ateistka bardzo pomogła!) i doprowadziło w końcu z powrotem, ale to już jest inny Bóg i inny Kościół, niż ten z którego uciekłam w dzieciństwie.

Jednak wyzwaniem jest dla mnie, że dwaj ateiści których postrzegam jako będących bardzo blisko Boga tego zupełnie nie czują. Ja to także jako ateistka bardzo wyraźnie odczuwałam. Błądzić mogłam intelektualnie, nawet moralnie, ale nić kontemplacji okazała się tym co nie zmyliło mnie nigdy. I też byłam jej coraz bardziej świadoma, już w wieku dojrzewania. Kiedy wróciłam do Kościoła miałam niewiele ponad dwadzieścia lat.

W tym roku prorokowałam dla jednego z tych ateistów, a jakiś czas potem miałam miłe doświadczenie mistyczne na temat drugiego, które mu też zaraz opisałam. To doświadczenie jest o tyle ważne, że radykalnie zmieniło moją optykę. Wcześniej starałam się rozmawiać z ateistami i zachęcać ich jakoś bo wydawało mi się, że oni są dla Jezusa cierpieniem nieodwzajemnionej miłości. Ale pewnego poranka (gdy jeszcze było ciemno) pozwolił mi przeżyć swoje uczucia co do drugiego z tych ateistów co piszę. I to była Jacku miłość szczęśliwa, spełniona, radość z bliskiego związku bez odrobiny nawet poczucia braku wzajemności. Z ateistą!!!

To było tak na przełomie kwietnia i maja, jak potrzeba to jeszcze sprawdzę w mailach (tego samego dnia pisałam do adresata). Przyznam że wiele z tego co potem pisałam jest próbą zmierzenia się z tym doświadczeniem, bo jest ono dla mnie swego rodzaju dysonansem poznawczym. zakręcony
  
Barnaba
16.08.2015 12:12:42
poziom 2

Grupa: Użytkownik

Posty: 84 #2158997
Od: 2015-7-11
Pliszko, ponieważ stale odwołujesz się do dyskusji na forum Frondy, więc zadałem sobie trud ponownego jej prześledzenia ( http://www.fronda.pl/forum/ciala-potepiencow,63096.html )

1.
Szczerze mówiąc, nie wiem jakie jest Twoje stanowisko. Czy uważasz, że:
a) skutki (cierpienia potępionych) opisane w artykule AnnyS jaki stał się pretekstem do tej dyskusji (i doprecyzowane w Jej poście z 3.03.2015, 12:40) nie będą miały miejsca?
b) czy też uważasz że nie należy o nich mówić ateistom, by ich nie zrażać?
c) A może nie należy rozpoczynać od mówienia o tym?

W zależności od odpowiedzi na to pytanie, można dopiero ciągnąć dyskusję.

2
Żeby było jasne: nie wypowiadam się w kwestii czy cierpienie fizyczne będzie towarzyszyło duchowemu (choć tak twierdzi Jacek, który jest bardzo wiarygodny w kwestii eschatologii). Tyle że jeśli nawet nie towarzyszy, to liczenie na to że duchowe cierpienie będzie lżejsze jest naiwnością.

Ja widzę to tak : AnnaMS napisała prawdę. Tyle, że niedostatecznie ją wytłumaczyła, co dało pretekst do oskarżania Boga. Ty, zamiast wytłumaczyć prawdę, zaatakowałaś AnnęMS
Zaatakowałaś też Tepi, która usiłowała to zrobić.

3
Napisałaś do Janko (o ludziach, którzy usiłowali mu - dość rozsądnie - coś wytłumaczyć, referując do wolności człowieka. ):
"Janko nie wierz temu, co oni tu wypisują.".
Można wiedzieć, co miałaś na myśli?
Oczywiście nie wszyscy mieli rację, ale generalnie tak.
Szkoda trochę, że nikt nie sprostował bzdur o siarce itp - wszak nawet jeśli będą cierpienia cielesne (czego nie jestem pewien) to z powodu niedostosowania ciała unikającego Łaski do Wieczności, a nie z powodu siarki!


4.
Ciekawe podejście wykazałaś, pisząc:
"Pozwólcie Janko wykrzyczeć ból, pozwólcie okazać miłość nawet tym, którym już się nie da... Człowiek nie robi wobec Boga nic złego, jeżeli robi coś szczerze. Jezus odpowie na ten szczery krzyk tak jak na mój odpowiedział kiedyś - zobaczycie. wesoły "
Z tym że:
a)
Jest to propozycja godna rozważenia pod względem pastoralnym, choć teza jako taka jest wątpliwa (szatan wykrzyczał Bogu "NIE BĘDĘ SŁUŻYŁ" całkowicie szczerze...)

b)
Druga wątpliwość wiąże się z tym, czy właściwie oceniasz sytuację - bo co innego ktoś wykrzykujący swoje zło, a co innego ktoś na zimno bawiący się wiarą innych

c) z powyższym wiąże się jeszcze jedno - nie wolno skupiać się tylko na próbie "nawrócenia" internetowego trolla, całkowicie ignorując to, że to co pisze może zgorszyć innych (zwłaszcza chwiejnych). "Pozwalając się wykrzyczeć" publicznie jednemu (bez tłumaczenia gdzie nie ma racji) być może krzywdzimy kilku milczących, a czytających.
Nie wolno ich lekceważyć.
Zarzuty Jano wynikają albo z niedoinformowania (i tu należałoby tekst AnnyMS uzupełnić, a nie zanegować) albo z czystej gry (i znów uzupełnienie jest radą).
To próbowała zrobić Beta, Tepi, korek, Polipid3 (Mariaelena też, choć ona była trochę nieścisła).

Myślę, że AnnaMS trafiła w sedno, pisząc: Janko: "Staram się rozjaśnić w głowach tym niezdecydowanym, by zobaczyli, na co się decydują wybierając Boga, który uczynił ich zdolnymi do wiecznego cierpienia."

Więc wcale nie jesteś tu po to, żeby się czegoś dowiedzieć o Bogu, tylko po to, aby odciągać ludzi od niego. Dobrze, że to wreszcie jasno napisałeś.


d)
Jest prawdą, że z Bogiem ważna jest szczerość. Zawsze o tym mówię ludziom, którzy pytają jak z Nim rozmawiać.
Tyle że bywa też, że człowiek NIE chce rozmawiać, ani NIE chce słuchać. I nie można tego pochwalać "w imię szczerości".
Bo szczerość ma sens wówczas, gdy po "wyrzuceniu z siebie" pretensji człowiek chce także słuchać. Innych, Boga, na temat. Cokolwiek.
Kończenie na stałym wyrzucaniu pretensji nie daje nic. Przeciwnie - umacnia człowieka w błędnej postawie.
W tym kontekście Twoje:
"Janko tak trzymać! Nie daj się!"
było IMHO tanim efekciarstwem.


Reasumując moje stanowisko: dobrze, że i Twój głos tam się pojawił. Dobrze, że pisałaś Janko o tym że jego pragnienie dobra jest pozytywne. Szkoda, że nie napisałaś, że wynika z błędnej oceny Boga. I bardzo, bardzo szkoda, że skupiłaś się na dyskredytowaniu tych, którzy Janko coś wytłumaczyć próbowali

  
Pliszka
16.08.2015 13:28:09
poziom 2

Grupa: Użytkownik

Posty: 60 #2159040
Od: 2015-7-30


Ilość edycji wpisu: 1
Barnabo dziękuję że zechciałeś przeczytać i że się wypowiedziałeś. Twoja odpowiedź jest merytoryczna i rozsądna, niestety nie bierzesz pod uwagę kilku rzeczy znanych doskonale wszystkim uczestnikom dyskusji w piekielnym wątku. Po pierwsze Janko74 nie jest kimś nowym na FForum. Znamy go wszyscy jako wzór empatii i dostrzegania drugiego człowieka, także tego odrzuconego, a nawet wroga, którego zdolność do przebaczania podziwiam nie tylko ja, lecz wielu innych wierzących.

Taki człowiek w piekle za to tylko że nie potrafił uwierzyć? No nie, litości!

Taki człowiek odrzuca Boga? A w takim razie skąd w nim te wszystkie umiejętności?

A na dowód, że Jezus rzeczywiście usłyszał jego krzyk i szybko zareagował, przeczytaj proszę wypowiedzi Janko w wątku po kilku tygodniach. Zebrałam je w pierwszym komentarzu mojego wątku, który też pokazałam Annie przy okazji rozmowy o tym, że Janko jej chętnie i bez żadnych oporów przebaczył:



TYLKO ZAREJESTROWANI I ZALOGOWANI UŻYTKOWNICY WIDZĄ LINKI » DARMOWA REJESTRACJA



Wcześniej jeszcze Janko przeprosił za swój wybuch (fakt że na moją prośbę) i wyjaśnił, że jego ostre słowa nie odnosiły się do Boga, lecz do Jego fałszywego obrazu jaki nosi w sobie - co zresztą widoczne było doskonale. A potem zadałam mu jeszcze jedno pytanie, na które odpowiedział w pierwszym komentarzu po przeniesieniu do oddzielnego wątku (Hieronimus to był poprzedni, mój ulubiony nick Janka i ja nieraz nazywam go tak):



TYLKO ZAREJESTROWANI I ZALOGOWANI UŻYTKOWNICY WIDZĄ LINKI » DARMOWA REJESTRACJA



Podstawowy problem jest w tym, że tych wypowiedzi Janka nie chciano potem zauważać i uparcie nazywano go bluźniercą nadal. A to niestety odbieram jako dowód na poważne trudności moich oponentów z wiarą i ich własnym obrazem Boga.

Nie uważam że nauka Kościoła o piekle powinna być jakoś ukrywana (przecież sam Janko pięknie nauczał o piekle miesiąc potem), ważna jest jednak kolejność co kiedy komu oraz styl naszego przekazu. Moim zdaniem absolutnie nie wolno nam ranić.
  
Barnaba
16.08.2015 14:05:40
poziom 2

Grupa: Użytkownik

Posty: 84 #2159074
Od: 2015-7-11
Myślę, że tu ważne jest wyważenie w obie strony.
Nigdy nie zaczynałbym ewangelizacji od straszenia piekłem.

Na razie za wcześnie o tym mówić, ale mam pewną koncepcję ewangelizacji kerygmatycznej, wychodzącej od trochę innej strony niż kerygmat Historii Zbawienia albo kerygmat 4 czy 7 punktów znanych z Oazy czy Odnowy (zresztą częściowo błędnych).

Pierwsy punkt tego kerygmatu brzmiałby:
"Będziesz w Niebie, jeśli tylko tego w chwili śmierci będziesz chciał"
No, ale to rozmowa na inny czas...
  
Pliszka
16.08.2015 14:14:02
poziom 2

Grupa: Użytkownik

Posty: 60 #2159080
Od: 2015-7-30
No to Barnabo, chyba się już dogadaliśmy. jęzor

BTW. A czy nie wydaje Ci się, że te wpisy Janka o piekle w wątku naszej Koleżanki Jawny Ludzik to też jest jakiś wzór na mówienie o tych sprawach? jęzor
  
Barnaba
16.08.2015 14:25:18
poziom 2

Grupa: Użytkownik

Posty: 84 #2159087
Od: 2015-7-11
Na pewno trzeba to wziąć pod uwagę.
Moją książkę zacząłem właśnie od sprawy piekła, bo ona najbardziej (chyba) dziś gorszy ludzi
www.analizy.biz/marek1962/pieklo.pdf

Przejdz do góry stronyStrona: 1 / 1    strony: [1]

  << Pierwsza      < Poprzednia      Następna >     Ostatnia >>  

HOME » INNE » SPOSOBY DZIAŁANIA BOGA W ŚWIECIE

Aby pisac na forum musisz sie zalogować !!!


randki | własny sklep internetowy | ogłoszenia towarzyskie | promocje | darmowe aliasy | CyberCiekawostki | darmowe forum | sklepy
opinie, testy, oceny | katalog stron | toplsta